niedziela, 5 października 2014

Prolog

Ciągła zmiana szkół była moim odwiecznym problemem, z którym szło mi się mierzyć średnio raz na pół roku. Nigdy nie przywiązywałam się ani do miejsca ani do osób, które mijałam na korytarzach. Nigdy nie czułam potrzeby by mieć przy sobie kogoś więcej. 

Mieszkałam tu dopiero tydzień, a rodzice już rozmawiali o kolejnej przeprowadzce, która miała poprawić jakość i styl naszego życia. Jakby jeszcze nie było wystarczające. Oni lubili ciągłą zmianę miejsca, nowe wyzwania i nowych ludzi. Mi również to nie przeszkadzało do czasu aż poznałam osobę dzięki, której zapragnęłam stabilizacji. Stabilizacji której nie było mi dane zaznać od ósmego roku życia, gdy to ojciec dostał swój pierwszy awans.

Kilkakrotnie mijałam go na korytarzu, a jego wzrok sprawiał, że nagle wszystko dokoła znikało, zostawiając jedynie błękit jego oczu.